RSS
 

kakofonia nastrojów

22 lis

Stwierdziłam dziś rano po obudzeniu, że, o dziwo, dziś przespałam noc bez upiorów.  Czy temu zawdzięczam bojowy nastrój? Czy to słońce za oknem? Czy brak bólów cielesnych?

Dziś jest: chrzanić to wszystko, samemu też jest fajnie, tyle rzeczy mam jeszcze do zrobienia, może jednak powinnam pójść na rower….

Wczoraj: mam spierdolone życie, jest brzydko, skoro nie rozumiesz w jakim jestem stanie, a raczej nie chcesz zrozumieć, bo tak jest łatwiej, to spadaj, nie mam siły zmusić się do pracy.

Chyba zacznę baczniej siebie obserwować, żeby móc po jakimś czasie stwierdzić, kiedy moje szaleństwo zacznie stawać się niebezpieczne nie tylko dla mnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

czasem czy ciągle?

20 lis

Czasem dziwię się, że mnie coś rozśmiesza.

Żeby się śmiać muszę mieć bodziec.

Kiedyś wystarczył uśmiech. Byłam uśmiechnięta. W sobie, tak naturalnie.

Teraz muszę się głośno śmiać żeby się śmiać.

I dziwię się, że ten śmiech taki nie mój.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

Zbliżam się do kresu. Nareszcie. Coraz wyraźniej widzę, jak macha do mnie Cynizm.

18 lis

Nie lubię nocy, kiedy ok. godziny 2 budzę się i mogę rozpoczynać dzień. Kiedy otwieram oczy, przytomna jak nigdy, bez fazy powolnego powrotu do rzeczywistości. Wtedy to myśli mają używanie. Wszystko co się zebrało przez ostatni czas, tłoczy się i woła: ja! teraz ja! teraz ja mam coś do powiedzenia! Myśl, rozkładaj na części, twórz warianty, martw się. Gdy widzę, że nie pokonam ich, zapalam światło i czytam. Aż znów mnie zmorzy sen. Albo nie. Tak było dziś. Przecież najlepiej jest przespać problem, rano wszystko jest łatwiejsze. Co jednak, gdy po obudzeniu rano czujesz się jakbyś wcale nie spała? Po takiej nocy czuję się obita i zdrętwiała. Obojętna. Nie zależy mi na podtrzymaniu kontaktu, dążeniu do zgody, kolejnej wymianie myśli, zdań, które za chwilę nic nie znaczą. Nie mogę przeskoczyć czegoś, nie umiem się podporządkować, nie chcę. Nigdy nie zaakceptuję pewnych ludzi, wydarzeń, rzeczy. Nie chcę ich w moim życiu. Dlatego muszę poddać się, odejść. Nienawidzę się poddawać. Dochodzi do tego, że zaczynam to traktować w kategorii porażki życiowej, wstyd mi, że ciągle jestem w punkcie wyjścia i niczego się nie nauczyłam. Wstyd mi, że osoba, która mogła być moim światem nim nie jest i nie będzie. Mam poczucie straty i smutku. Te uczucia towarzyszą mi ciągle. Jestem smutnym człowiekiem :) Wcześniej, gdy nie mogliśmy się dogadać, gdy walczyliśmy ze sobą, za każdym razem bałam się pustki, tego co mogę stracić, gdy się rozstaniemy. Jakby bycie razem warunkowało możliwość realizacji marzeń i założonych celów. Tak strasznie chciałam móc robić to z kimś ważnym dla mnie, że w pewnym momencie wydawało mi się, że inaczej nie mogę. 

A to gówno prawda :)

Jestem zmęczona. Zmęczona wszystkimi dniami świstaka mojego życia.

Witaj Cynizmie, mój przyjacielu. Może nie będzie lepiej, ale nie będzie żałośnie.

 

Nie dobijaj się
Nie otworzę ci
Całe ciało mam obolałe
Późno przyszedł sen
Przyszedł i był zły
Nie mam siły na zabawę w miłość

Nie, nie, nie
Nie to nie
Mówię nie, gdy myślę nie
Czemu więc czytasz nie
Jakby nie było tak

Hey, Sic!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

trzeba iść dalej

31 paź

20151204_122326

idziemy dalej

musimy iść dalej bo życie jest krótkie, bo życie jest piękne, bo nie można zamknąć się w swoim ciemnym wnętrzu i walczyć z wiatrakami

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 
 

  • RSS
  • Facebook