RSS
 

Notki z tagiem ‘dach’

prawie robi czasem wielką różnicę

27 wrz
tak mi sie ostatnio przypomniało, bo pracujemy ponownie na tym samym dachu:
Jesień. Czyścimy rynnu na kamienicy w Krakowie. Siedzę na skraju dachu zanurzona po łokcie w gołębim gównie. W pewnym momencie otwiera się okno w dachu, wygląda zaciekawiony pan, patrzy na mnie i mówi: "Prawie jak w Himalajach."
 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

wydłuż dobę….

20 sie

proszę o sklonowanie – tylko takim sposobem dam radę zrealizować wszystkie plany, zamierzenia i zobowiązania na najbliższe dwa miesiące. Przede wszystkim czeka nas kampania wrześniowa, a już wczoraj zdecydowaliśmy, że poddamy sie jak Francja… chociaż patrząc od strony do połowy pełnej szkalnki to:
1. jutro jedziemy na urlop (skrócony do 10 dni, ale jest) w Dolomity YEAH!
2. 3 września zaczyna się nasz kurs jaskiniowy podwójne YEAH!
3. a jak przeżyjemy wrzesień to Korsyka wita gości – :):):)

Także te punkty będą przyświecały moim kolejnym dachom, pracom ogrodniczym, szarpacką biurowo – sklepową i w ogóle wszystkim zdarzeniom wynikającym z praw Murphy’ego.

Teraz tylko żeby nam auto naprawili – cała moja siła perswazji, którą ćwiczę na Wojtku S. gdy chcę żeby mi coś w kompie zrobił, mimo, że nie ma czasu oraz na Filipie F., w jakichkolwiek sprawach, zostanie wystawiona na próbę – MUSZĄ TO ZROBIĆ DZIŚ.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

12 godzin snu czyni cuda

14 sie

jeszcze to do mnie nie dotarło, ale skończyliśmy malować dach w Jaworznie…
dach, który nie miał końca, dach, który codziennie mówił mi "do zobaczenia jutro", a moje obolałe ciało codziennie rano krzyczało: "uciekajmy!"
przez cały ten czas nie zdawałam sobie sprawy ze stopnia zmęczenia i niewyspania, uświadomiła mi to dopiero sytuacja z wczoraj – zasnęłam oglądając wiadomości ok. 19:40, obudziłam się po to, żeby nieprzytomnie i z oburzeniem stwierdzić, że ktoś w środku nocy drze się pod oknem (była 21:58…..),
po czym zawlekłam się do prawdziwego łóżka i obudziłam o 7:28…… Nadal mnie wszystko boli i nie mam najmniejszego zamiaru się ubrać przynajmniej jeszcze przez 3 godziny…. najśmieszniejsze jest, że najchętniej to bym w Tatry pojechała:) co prawda czuję się jakby mnie walec przejechał  z 50 razy, ale wiem, że Tatry czynią cuda :D
tym bardziej, że od poniedziałku znów dach w Jaworznie…
ale trzeba widzieć świat w miarę optymistycznych barwach – w weekend będę już daleko stąd, na należnym i od dawna wyczekiwanym urlopie, w górach, GÓRACH!!!!!!!
a jak nie to pieprzyć to wszystko

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 
 

  • RSS
  • Facebook