RSS
 

Notki z tagiem ‘praca’

„na co to wszystko po co to i komu?” part 2.

26 cze

Jestem pełna ambiwalentnych uczuć, nie umiem się sama określić. Męczy mnie sytuacja, w której egzystuję. Ataki, oskarżenia – Twoja praca powoduje, że stracisz wszystko do czego dążyłeś przez połowę życia (to ja); ciągle Ciebie nie ma, wyjeżdżasz sobie i masz wszystko w dupie (to on). Wszystko sprowadza się do tego, że dzień nie ma 48 godzin, on sił jak Hulk, ja nie chcę żeby moje życie wyglądało tak samo, a jednocześnie są pewne sprawy, których nie chcę zmieniać. Brakuje mi gór, spontanicznych wyjazdów, moich znajomych. Założyłam firmę  i chcę żeby to wypaliło. Chcę mieć satysfakcję, że w końcu robię coś sama dla siebie. Wiąże się to z wydatkami, obowiązkami innymi niż do tej pory, szukaniem dodatkowych zajęć. Szybszym życiem. ?Jeszcze szybszym niż dotychczas i jakoś mi to nie przeszkadza. W związku z tym potrzebuję mieć przy sobie wsparcie. Obowiązkowego faceta, który da mi przykład. Będziemy się wspierać i motywować nawzajem do wysiłku. Będziemy tworzyć coś co ma przyszłość. Pracować. Żyć razem. Pomagać sobie. Wspierać. Śmiać się. Kłócić. Dyskutować. Kochać? Jak do tej pory przerzucamy się oskarżeniami. Jak dzieci. Ja robię to, a ja to. Ja jestem bardziej zajęta, a ja bardziej zmęczony. Ty mnie nie widzisz, a Ty masz schizy bo nie chcesz powtórki ze swojego poprzedniego związku. 

Każdy dzień taki sam. Myli mi się czy to poniedziałek czy czwartek. Bo nie ma spotkań czwartkowych. Chodzę na siłownię, ale po co mi silne, wyrzeźbione ciało, jeśli nie mam gdzie go wypróbować? Jak do tej pory mam tylko kontuzję karku i ból w plecach, ale i tak jest to pikuś przy zmęczeniu jaki odczuwa mój partner. Taki kurwa ból istnienia.

Mam bardzo złe przeczucia.

I czuję jakby to było z 20 lat temu….:

 

zmęczonaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

17 lip

Mam ochotę wrzeszczeć, mimo, że zmęczona jestem okropnie. Tak zmęczona, że przestałam odbierać telefony wieczorem, bo nie chce mi się gadać. Zaniedbuję swoje sprawy i sprawy firmy (inne oczywiście niż to zlecenie, które teraz wykonuję…). Boli mnie każdy mięsień, a wyjście na słońce przy odstrasza. Opalony kark boli, a wczoraj pogryzły mnie takie wielkie muszyska. Mam jakiegoś podejrzanego sińca na palcu serdecznym lewej ręki. Nieźle musiałam gdzieś wygrzać. 

Przed chwilą puścili w Trójce Proletaryat, Czarne Szeregi…. kiedy to było?….liceum i czadowe wakacje nad jeziorami, z ekipą i pierwsze eksperymenty łączące sex i marihuanę. Ale byłam zakochana :) nie w maryśce, of coz. W facecie od eksperymentów…. 

To taka dygresja.

Dziś rano okazało się, że kawa wyszła, więc zamiast porannego podwójnego espresso, piję inną kawę, z ekspresu i jakoś jej mało. Na szczęście ma moc. Przynajmniej tak myślę. I trochę już czuję. Nigdy jeszcze nie miałam tak wielkiej ochoty urwać się z roboty i zostać w domu, w łóżku. Tym bardziej,że mam nową książkę S.Kinga. Czytanie książek tego pana wciąga. Bardzo.

Dobra, czas się zbierać. Kolejny dzień orki – ale jak zawsze – pamiętam po co to. Przynajmniej próbuję pamiętać. Zamknę oczy i pomyślę – jeszcze tylko klika miesięcy i czeka mnie kilka tygodni w górach :)….

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

praca bo plany ogromne

05 mar

Jeszcze nie opadł mi kurz z butów po wulkanach Ekwadoru, a już nad moją głową przy biurku wisi mapa. Mapa Rolwaling Himal. Znowu nerwowo liczę miesiące i prognozuję wpływy i wydatki. W brzuchu za to, na każdą myśl o czekającej nas przygodzie, zaczynam odczuwać lekki ucisk, nawet może motyle. Inni czują motyle jak się zakochują. Ja czuję motyle jak mam w perspektywie góry, jaskinie czy canyony. Jak ostatnio stwierdził mój kolega po obejrzeniu filmiku, który każdy mógł sobie zamówić na fb – w Twoim życiu to tylko góry, a potem kibel i jedzenie.  W przypadku tych dwóch ostatnich pozycji akurat bym zamieniła kolejność, chociażby ze względów estetycznych i higienicznych… no i jeszcze piwo było na tym filmie. 

Wracając do tych gór. Z resztą cokolwiek bym nie robiła, to jest wspólny mianownik. Ostatnio mało ich – za to dużo pracy na siedząco. Cieszę się natomiast, że jesteśmy bliżej niż dalej lata. Bo lato to piękna kumulacja. Ruszyliśmy z imprezami BAGowymi – Dolomity, Francja, Chorwacja, a ja jeszcze mam prywatne wyjazdy dla siebie – urodzinowy canyoning we Włoszech czy Alpy Julijskie w ramach naszego Jubileuszu Przewodnickiego. Oprócz tego ruszyłyśmy z koleżanką Mary z inicjatywą organizacji komercyjnego obozu tatrzańskiego… Niech chociaż część tego wypali to będę bardzo spełnioną kobietą. No i na jesieni nasze Himalaje.

Bo jak idziesz wpatrzony w cel, to łatwiej przekraczać te wszystkie kłody,co Ci życie i „życzliwi” pod nogi rzucają.

Czy mówiłam już, że kocham swoje życie?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

aaaaaa!!!!!!!

03 kwi

Nic nie mogę robić – znaczy mogę, ale nie to co powinnam – powinnam zbierać materiały do pracy licencjackiej R. a ja jak widzę te zapisane drobnym maczkiem akty prawne to nie potrafię się skoncentrować, nie potrafię zmusić się do czytania nie mówiąc o zrozumieniu. Nie ma tu żadnego związku wiosna – bo wypięła dupę na nas. Czuję się wypalona i zmielona. Bolą mnie oczodoły najchętniej poszłabym pomalować jakiś zbiornik a nawet oczyścić staw biologiczny. Jestem robolem……..Super

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 
 

  • RSS
  • Facebook