RSS
 

Notki z tagiem ‘STRACH’

moje małe piekło

23 gru

Coś umarło. Pozbyłam się. Jak statek kosmiczny porzucający zbędne zbiorniki na paliwo. Coraz mniej płaczę. Raczej rezygnuję.

Dziś nie miałam najmniejszej ochoty pożegnać go i życzyć mu miłego dnia. Po co komu miły dzień?

Siedzę w łóżku i zastanawiam się co dalej. W zasadzie jeden pomysł już mam. Stare sposoby jednak mogą być najlepsze. Pracować żeby być w górach. Pracować w górach żeby jeździć w inne góry. Żeby życie miało znów smak i zapach. Po co mi ludzie skoro mam góry? Góry nie zostawią mnie, nie zdradzą, nie zmienią zdania, nie zmienią nagle reguł między nami. Mogą dać żółtą kartkę jak się rozswawolę. Jak dadzą czerwoną to i tak już będzie bez znaczenia.Tym bardziej, że i teraz niewiele rzeczy jeszcze je ma.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

lenistwo lenistwo lenistwo i bolące plecy

23 wrz

Czekam jeszcze tylko na kuriera i zabieram się do jakiegoś parku. Chyba mam przesyt pracy. Muszę odpocząć.Albo zapisać się do biblioteki. Albo komuś pomóc. Tak bezinteresownie. Z potrzeby serca.

Panów mi brakuje, ich towarzystwa wieczorami, przy zmęczeniu, przy poczuciu beznadziejności tego co dają w tv.

 

Brakuje mi też mojego końskiego zdrowia. Ciągle coś szwankuje. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dookoła pustka, a ja rozglądam się i zastanawiam gdzie się wszyscy podziali. A przecież to ja zniknęłam. Zgłosiłam się po pomoc. Ciekawe czy zdąży. Czy zdąży uratować mnie, jego, nas. Cofnęłam się emocjonalnie w rozwoju. Nie wiem czy się tak da, ale tak właśnie się czuję. Ataki niepohamowanego płaczu, które przychodzą kiedy chcą, z najbardziej błahego powodu,  zostawiają mnie wyczerpaną, z bolącą głową i piekącymi oczami. Powodują, że on ma mnie za nienormalną. Rzuciłam ostatnio kieliszkiem do wina, bo to było racjonalniejsze niż uderzenie głową w ścianę, a tego pragnął mój udręczony umysł. Żeby zapadła ciemność. Żeby zniknęło poczucie pustki i ból istnienia. Nie wiedzę mojego sensu, nie odnajduję go. Też znikł, ale wiem, że był. Że gdzieś się chowa. Bardzo skutecznie. Nie chcę nawet myśleć co będzie jeśli go nie odnajdę. Więc muszę się śpieszyć. Jak co dzień. Jak zawsze.

I nie jestem aspołeczna. Nienawidzę, gdy ktoś wiedząc, że jestem w potrzebie, próbuje, dając pomoc, usidlić, kontrolować, manipulować.  Na to nigdy się nie zgodzę. Nawet w najgorszym stanie psychicznym. Mój radar jest niezawodny.

 

„na co to wszystko po co to i komu?” part 2.

26 cze

Jestem pełna ambiwalentnych uczuć, nie umiem się sama określić. Męczy mnie sytuacja, w której egzystuję. Ataki, oskarżenia – Twoja praca powoduje, że stracisz wszystko do czego dążyłeś przez połowę życia (to ja); ciągle Ciebie nie ma, wyjeżdżasz sobie i masz wszystko w dupie (to on). Wszystko sprowadza się do tego, że dzień nie ma 48 godzin, on sił jak Hulk, ja nie chcę żeby moje życie wyglądało tak samo, a jednocześnie są pewne sprawy, których nie chcę zmieniać. Brakuje mi gór, spontanicznych wyjazdów, moich znajomych. Założyłam firmę  i chcę żeby to wypaliło. Chcę mieć satysfakcję, że w końcu robię coś sama dla siebie. Wiąże się to z wydatkami, obowiązkami innymi niż do tej pory, szukaniem dodatkowych zajęć. Szybszym życiem. ?Jeszcze szybszym niż dotychczas i jakoś mi to nie przeszkadza. W związku z tym potrzebuję mieć przy sobie wsparcie. Obowiązkowego faceta, który da mi przykład. Będziemy się wspierać i motywować nawzajem do wysiłku. Będziemy tworzyć coś co ma przyszłość. Pracować. Żyć razem. Pomagać sobie. Wspierać. Śmiać się. Kłócić. Dyskutować. Kochać? Jak do tej pory przerzucamy się oskarżeniami. Jak dzieci. Ja robię to, a ja to. Ja jestem bardziej zajęta, a ja bardziej zmęczony. Ty mnie nie widzisz, a Ty masz schizy bo nie chcesz powtórki ze swojego poprzedniego związku. 

Każdy dzień taki sam. Myli mi się czy to poniedziałek czy czwartek. Bo nie ma spotkań czwartkowych. Chodzę na siłownię, ale po co mi silne, wyrzeźbione ciało, jeśli nie mam gdzie go wypróbować? Jak do tej pory mam tylko kontuzję karku i ból w plecach, ale i tak jest to pikuś przy zmęczeniu jaki odczuwa mój partner. Taki kurwa ból istnienia.

Mam bardzo złe przeczucia.

I czuję jakby to było z 20 lat temu….:

 

„Broken, Beat & Scarred” ….?

09 wrz

 

You rise you fall your down and you rise again
What don’t Kill you Makes you more strong

Rise Fall down Rise again
What don’t Kill you Made you more strong
Through black days through black nights
Through pitch black insides

Breaking your teeth on the hard life coming
Show your scars
Cutting your feet on the hard earth running
Show your scars

Broken Beat and Scarred
But we die hard

Dawn the death the fight to the final breath
What don’t Kill you Made you more strong

Dawn Death Fight Final breath
What don’t Kill you Make you more strong

The scratch me they scrape me they cut and rape me

Breaking your teeth on the hard life coming
Show your scars
Cutting your feet on the hard earth running
Show your scars

Breaking your life and Broken Beat and Scarred
But we die hard

Bleeding your soul in a hard luck story
Show your scars
Spilling your blood in the hot sun’s glory

Breaking your life and Broken Beat and Scarred
But we die hard

We die hard!!!
We die hard

DZIĘKUJĘ Wam, Metallico :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii ...but I die hard

 
 

  • RSS
  • Facebook