RSS
 

Notki z tagiem ‘szaleństwo’

kakofonia nastrojów

22 lis

Stwierdziłam dziś rano po obudzeniu, że, o dziwo, dziś przespałam noc bez upiorów.  Czy temu zawdzięczam bojowy nastrój? Czy to słońce za oknem? Czy brak bólów cielesnych?

Dziś jest: chrzanić to wszystko, samemu też jest fajnie, tyle rzeczy mam jeszcze do zrobienia, może jednak powinnam pójść na rower….

Wczoraj: mam spierdolone życie, jest brzydko, skoro nie rozumiesz w jakim jestem stanie, a raczej nie chcesz zrozumieć, bo tak jest łatwiej, to spadaj, nie mam siły zmusić się do pracy.

Chyba zacznę baczniej siebie obserwować, żeby móc po jakimś czasie stwierdzić, kiedy moje szaleństwo zacznie stawać się niebezpieczne nie tylko dla mnie.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

po co to robię?

17 paź

Od dłuższego czasu jestem w sytuacji życiowej, z którą się nie zgadzam. Jest to dla mnie rzecz niepojęta i nieakceptowalna, mimo to, z jakiś nieznanych sobie  przyczyn, tkwię w tym. Jest to oczywiście, totalnie bez sensu i wbrew mojej naturze, więc skutkuje samymi negatywnymi uczuciami i zachowaniami. Mamy więc do wyboru, do koloru: złość, zazdrość, podłe zachowania, arogancję, zarozumiałość, agresję. W imię czego? Pseudozwiązku. Jaki wniosek z tego wychodzi? Że jestem głupia. Masakra. miało być o czym innym :) chociaż może jednak nie, bo wczoraj nadleciała jaskółka zmian – chociaż, parafrazując przysłowie, jedna jaskółka zmiany nie czyni, zawsze trzeba jakoś zacząć. Sobotę spędziłam na czytaniu. Całą. Piękną sobotę. Niedziela oczywiście przywitała mnie deszczem i nic nie wskazywało, że się poprawi. Po dłuższym ociąganiu, kilku nerwówkach, kilku herbatach i skończeniu wspaniałej książki, którą czytałam – poszłam w końcu na siłownię. Przebrałam się, weszłam na bieżnię i po chwili zadałam sobie fundamentalne pytanie: „po co to robię?” Odpowiedź przyszła sama i była tak oczywista, że poczułam się nawet troszkę, troszeczkę, tyci tyci jak kiedyś. Poczułam dreszcz ekscytacji myśląc o przyszłości, ponieważ odpowiedź brzmiała: „Żeby w sierpniu zdobyć 6 tysięcznik.”

Tylko najpierw muszę to zakomunikować temu, kogo to już nie dotyczy.

 
 

lenistwo lenistwo lenistwo i bolące plecy

23 wrz

Czekam jeszcze tylko na kuriera i zabieram się do jakiegoś parku. Chyba mam przesyt pracy. Muszę odpocząć.Albo zapisać się do biblioteki. Albo komuś pomóc. Tak bezinteresownie. Z potrzeby serca.

Panów mi brakuje, ich towarzystwa wieczorami, przy zmęczeniu, przy poczuciu beznadziejności tego co dają w tv.

 

Brakuje mi też mojego końskiego zdrowia. Ciągle coś szwankuje. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dookoła pustka, a ja rozglądam się i zastanawiam gdzie się wszyscy podziali. A przecież to ja zniknęłam. Zgłosiłam się po pomoc. Ciekawe czy zdąży. Czy zdąży uratować mnie, jego, nas. Cofnęłam się emocjonalnie w rozwoju. Nie wiem czy się tak da, ale tak właśnie się czuję. Ataki niepohamowanego płaczu, które przychodzą kiedy chcą, z najbardziej błahego powodu,  zostawiają mnie wyczerpaną, z bolącą głową i piekącymi oczami. Powodują, że on ma mnie za nienormalną. Rzuciłam ostatnio kieliszkiem do wina, bo to było racjonalniejsze niż uderzenie głową w ścianę, a tego pragnął mój udręczony umysł. Żeby zapadła ciemność. Żeby zniknęło poczucie pustki i ból istnienia. Nie wiedzę mojego sensu, nie odnajduję go. Też znikł, ale wiem, że był. Że gdzieś się chowa. Bardzo skutecznie. Nie chcę nawet myśleć co będzie jeśli go nie odnajdę. Więc muszę się śpieszyć. Jak co dzień. Jak zawsze.

I nie jestem aspołeczna. Nienawidzę, gdy ktoś wiedząc, że jestem w potrzebie, próbuje, dając pomoc, usidlić, kontrolować, manipulować.  Na to nigdy się nie zgodzę. Nawet w najgorszym stanie psychicznym. Mój radar jest niezawodny.

 
 

  • RSS
  • Facebook