RSS
 

Notki z tagiem ‘zlosc’

po co to robię?

17 paź

Od dłuższego czasu jestem w sytuacji życiowej, z którą się nie zgadzam. Jest to dla mnie rzecz niepojęta i nieakceptowalna, mimo to, z jakiś nieznanych sobie  przyczyn, tkwię w tym. Jest to oczywiście, totalnie bez sensu i wbrew mojej naturze, więc skutkuje samymi negatywnymi uczuciami i zachowaniami. Mamy więc do wyboru, do koloru: złość, zazdrość, podłe zachowania, arogancję, zarozumiałość, agresję. W imię czego? Pseudozwiązku. Jaki wniosek z tego wychodzi? Że jestem głupia. Masakra. miało być o czym innym :) chociaż może jednak nie, bo wczoraj nadleciała jaskółka zmian – chociaż, parafrazując przysłowie, jedna jaskółka zmiany nie czyni, zawsze trzeba jakoś zacząć. Sobotę spędziłam na czytaniu. Całą. Piękną sobotę. Niedziela oczywiście przywitała mnie deszczem i nic nie wskazywało, że się poprawi. Po dłuższym ociąganiu, kilku nerwówkach, kilku herbatach i skończeniu wspaniałej książki, którą czytałam – poszłam w końcu na siłownię. Przebrałam się, weszłam na bieżnię i po chwili zadałam sobie fundamentalne pytanie: „po co to robię?” Odpowiedź przyszła sama i była tak oczywista, że poczułam się nawet troszkę, troszeczkę, tyci tyci jak kiedyś. Poczułam dreszcz ekscytacji myśląc o przyszłości, ponieważ odpowiedź brzmiała: „Żeby w sierpniu zdobyć 6 tysięcznik.”

Tylko najpierw muszę to zakomunikować temu, kogo to już nie dotyczy.

 
 

wszystko robisz źle

15 wrz

Chyba osiągnęłam jakieś dno emocjonalne. Tak bardzo chcę to wszystko ogarnąć i uporządkować i żeby było normalnie, że nie wychodzi mi to wcale. Doszło już do ekstremalnej w moim przypadku sytuacji, że nie mogę jeść. Nie mam apetytu, wiem że powinnam zjeść, ale nie mogę się przemóc. Jak nie zjem, boli mnie żołądek.  A nie mogę jeść, więc boli. Czuję się zaszczuta. Smutna. Coraz bardziej mam poczucie, że przestaję być sobą. Mądrzy ludzie, którzy nigdy się nie przyznają,że mnie kochają;), radzą mi się dopasować. Każda komórka mojego ciała krzyczy: NIE!!!!! to nie jesteś Ty! Zawsze kroczyłaś swoją ścieżką, a teraz, co prawda, nie bez walki, poddajesz się wpływom. Robisz to co wypada, a nie to co uważasz za słuszne. Mam taką chujową alternatywę, że mój upór zabierze mi to coś co się rodzi. W wielkich bólach. Poddanie się za to może doprowadzić do katastrofy. I tak jestem nieszczęśliwa. Można być bardziej lub mniej nieszczęśliwym?  Czy to tak jak z miłością. Nie da się kochać trochę. Albo się kocha albo nie. Zgłosiłam się po pomoc. Jak na razie to mnie chyba bardziej rozwala niż pomaga. Jestem wręcz zła na mojego terapeutę. Sprawia, że wypowiadam na głos rzeczy, które wypowiedziane docierają do mnie. Przerażają mnie. Mam poczucie, że wszystko stracę. Jeśli wcześniej nie stracę siebie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii wszystkie wpisy

 

„na co to wszystko po co to i komu?” part 2.

26 cze

Jestem pełna ambiwalentnych uczuć, nie umiem się sama określić. Męczy mnie sytuacja, w której egzystuję. Ataki, oskarżenia – Twoja praca powoduje, że stracisz wszystko do czego dążyłeś przez połowę życia (to ja); ciągle Ciebie nie ma, wyjeżdżasz sobie i masz wszystko w dupie (to on). Wszystko sprowadza się do tego, że dzień nie ma 48 godzin, on sił jak Hulk, ja nie chcę żeby moje życie wyglądało tak samo, a jednocześnie są pewne sprawy, których nie chcę zmieniać. Brakuje mi gór, spontanicznych wyjazdów, moich znajomych. Założyłam firmę  i chcę żeby to wypaliło. Chcę mieć satysfakcję, że w końcu robię coś sama dla siebie. Wiąże się to z wydatkami, obowiązkami innymi niż do tej pory, szukaniem dodatkowych zajęć. Szybszym życiem. ?Jeszcze szybszym niż dotychczas i jakoś mi to nie przeszkadza. W związku z tym potrzebuję mieć przy sobie wsparcie. Obowiązkowego faceta, który da mi przykład. Będziemy się wspierać i motywować nawzajem do wysiłku. Będziemy tworzyć coś co ma przyszłość. Pracować. Żyć razem. Pomagać sobie. Wspierać. Śmiać się. Kłócić. Dyskutować. Kochać? Jak do tej pory przerzucamy się oskarżeniami. Jak dzieci. Ja robię to, a ja to. Ja jestem bardziej zajęta, a ja bardziej zmęczony. Ty mnie nie widzisz, a Ty masz schizy bo nie chcesz powtórki ze swojego poprzedniego związku. 

Każdy dzień taki sam. Myli mi się czy to poniedziałek czy czwartek. Bo nie ma spotkań czwartkowych. Chodzę na siłownię, ale po co mi silne, wyrzeźbione ciało, jeśli nie mam gdzie go wypróbować? Jak do tej pory mam tylko kontuzję karku i ból w plecach, ale i tak jest to pikuś przy zmęczeniu jaki odczuwa mój partner. Taki kurwa ból istnienia.

Mam bardzo złe przeczucia.

I czuję jakby to było z 20 lat temu….:

 

kiedy zadaniem dnia jest zabanować matkę

24 lut

Wczoraj wysłałam uprzejmie opieprzającego smsa swojej matce za nadmiernie entuzjastyczne udzielanie się na fb. Nie czuję się z tym źle, chociaż zamieściła łzawego posta z tekstem jakiejś piosenki, podejrzewam, w którym informuje cały świat jak to słowa potrafią ranić. Jak na moją matkę przystało, jest to typowe. Bez zastanowienia i z wielkim zaangażowaniem przeholować. Później zamiast powiedzieć wprost co czuje, to walić jakieś aluzje i podteksty. Przez te wszystkie lata niekontrolowaną drogą ewolucji przeszliśmy to takich przedziwnych relacji. Czasem, żeby nią potrząsnąć, mówię coś szokującego, a ona reaguje zawsze tym samym tonem, zawsze tym samym pytaniem. Ostatnio podczas rozmowy, w której powiedziałam jej co się dzieje w moim życiu, bo okazało się, że czas już się ujawnić i tak najważniejszym tematem była moja siostra, a raczej jej córka…. Nic nowego. Najbardziej wkurzyło mnie takie licealne zachowanie – och, to teraz już nie lubimy Twojego ex? No to nie lubimy. Jakby nie miała własnego zdania. Czego się spodziewać po osobie, której relacje z partnerem przypominają  moje związki z liceum. Z resztą powiedziałam jej, że nawet dziecko, w tym przypadku jej wnuczka, wie to co do niej nie dociera od dłuższego czasu – że może jednak to nie ten ?… Samotność jest potworna, ale łatanie pustki za wszelką cenę czasem jest gorsze niż pozostawanie samemu. Poza tym poradzi sobie z tą pustką szybko, bo przecież jest biegłą internetową forumowiczką, co bywa niezwykle krępujące dla jej córek, gdy czytają pełne egzaltacji i patosu komentarze, w których nie ma za grosz ich prawdziwej matki. A może to jest teraz prawdziwa matka? Tylko czyja?

 
 

  • RSS
  • Facebook